Wciągam ścieżkę dźwięku.
Dźwięk, brzmienie, znaczenie słów – nosem.
Biały
śnieg jak biały wiersz tekstu.
W końcu łapię oddech- przekraczam próg

swojego domu- jest w miarę bezpiecznie, spokojnie, odlatuję.
Podłączyłam
słuchawki do kompa jak ciało do kroplówki,
boję się odłączyć, boję się
poruszyć-
bo się przewrócę i zapomnę reguły: wdech – wydech i wpadnę w

siebie głębiej, do piwnicy.
Z reguły nie lubię piwnic.

Podzieliło się we mnie wszystko.
Roztrzaskałam się myślami o przednie

siedzenie, rozerwałam na strzępy płaszcz myśli-
wyplułam słowa
- okazały się
nieme.

Stanęło we mnie, ugrzęzło, zamarło, spadło- jest cisza.
Przetrwałam ten
czas zablisko-
resztkami sił wyprowadzilam siebie samą,
przeniosłam ciężar 
 powiek na kroki-
by skupić się na utrzymaniu równowagi.

Nie chcę słyszeć.
Chcę wiedzieć- choć już dawno postanowiłam inaczej,
to chcę wiedzieć czy przez chwilę było to samo, choć nawet jeśli- i tak postanowiłam inaczej.

*
you never should