Dzisiejszy wieczór mija mi pod znakiem  listy trójkowej i herbatki- 7 dzisiaj. Jestem niestety na diecie i żaden alkohol nie wchodzi w grę. Niestety na diecie, bo jeść uwielbiam jak chyba większość ludzi, ale chcesz być szczuplejsza to pocierp.
A lista przyjemna, jak zawsze, choć piosenek, na które głosowałam na razie nie za dużo. Ostatnio zauważyłam, że prowadzę co raz aktywniejsze życie internetowę, myślę, że to rezultat pracy z domu i fakt, że narzędziem jakim się w tej pracy posługuję jest komputer. Zdawać by się mogło, że jak pracuje się z domu, to lgnie się po pracy i w weekendy do ludzi, ale ja tak nie mam. Raczej się wycofuje i z niepokojem zauważam, że wyjście do sklepu powoli zaczyna być dla mnie uciążliwym problemem, a nawet wydarzeniem. Cały dzien myślę o tym, że muszę iść coś kupić i kombinuję jakby otrzymać produkt nie ruszając się z domu. Obmyślam też trasę jaką przemierzę, co ubiorę i listę zakupów starannie zapisuję w myślach, by spędzić w sklepie jak najmniej czasu. A jak już wyjdę, czuję się jak na tapecie, jakbym była jednostką, na którą wszysy będą zwracać uwagę, jakbym była jedyna poruszająca się w przeciwnym kierunku do mijanego tłumu, jedyna zauważalna. Nie cierpię się tak czuć.
Przez te godziny odcięcia od ludzi, mam więcej przemyśleń niż zwykle, więcej rzeczy, którymi teoretycznie mogłabym się podzielić, więcej świadomości tego, co się dzieje dzięki słuchaniu 3, a jednak w praktyce to się nie sprawdza. Bo włączyła się jakaś blokada, brak chęci mówienia, nawet ta działalność internetowa ogranicza się do „Lubię to” na fb, czasem jakiś mail do Trójki, a tak to porządkowania swojego życia na last.fm, parkuliterackim, filmwebie i tyle. Więc pod względem oceny filmów, archiwzacji odsłuchiwanych piosenek, uzupełnianiem listy przeczytanych książek jest perfekcyjna. A reszta leży, wszystke myśli uciekają, bo „to, co niewypowiedziane zmierza do nieistnienia”. I głodna żołądkiem, obżarta jestem myślami.