substytutowo blog

    Twój nowy blog

    Wpisy z okresu: 6.2011

    Od paru dni mieszkam w Twin Peaks – stąd (m.in.) nie ma mnie zbytnio tutaj. Nie mam czasu na pisanie notek. bo siedzę w serialu, który wreszcie odważyłam się obejrzeć. Wcześniej nie pozwalała mi na to moja trauma z dzieciństwa, związana z Bobem, a raczej jego potworną facjatą. Spodziewałam się czegoś lepszego, na razie mam wrażenie, że wszyscy bohaterowie mają jakąś nadświadomość i są w stanie dojść do wszystkiego za pomocą snów, wizji itp. Więcej napiszę jak skończę tę drogę przez mękę.

    Ballada

    Brak komentarzy

    Nadszedł czas decyzji, który ciągle wydłużam. Nie umiem odpowiedzieć sobie na żadne pytanie, innym którzy pytają również. Moja sytuacja mnie przerasta:/

    Jednak w tym przerastaniu znowu znalazłam coś, co mnie zachwyciło, choć mam pęknięte serce i tekst tej piosenki jest w temacie, to jest cudna i będę jej słuchać cały dzień

    The Ballad – New Look

    będzie mi tego niemisia brakować.
    Będzie mi się tęsknić, ale to już nie ważne. Szkoda jedynie, że gula w gardle nie pozwala mi nawet napisać więcej, rozsadza mi ta gula nie tylko gardło ale i głowę.

    Wczoraj buszowałam sobie w pokrzywach w poszukiwaniu mięty, bąble wyskoczyły tylko w kilku miejscach moich stóp i dłoni, bo przezornie nie drapałam, choć swędziało niemiłosiernie, i na jednej z dłoni boli do dzisiaj. Może to akurat nie pokrzywa zadziałała:/ Mięty udało nam się nazbierać w zadowalającej ilości, a jej zapach zdołał na parę chwil ukoić mój lęk przed dzisiejszym pożegnaniem i niewiemcodalej (a raczej wiem, co będzie, ale strasznie nie chcę tak). Poza tym upalam się papierosami od paru dni, jak głupia… jeszcze przed tym jak postanowiłam, że rzucam – paliłam 5-6 na 2 dni, w sumie różnie to bywało. odkąd postanowiłam,że rzucam palę 15!!!! Cóż jestem bardzo dobra w postanawianiu- współpracuję z sobą, wywiązuję się z ustalonych Z SAMĄ SOBĄ planów!! cudnie
    A najbardziej cierpi mój portfel.

    Poza tym pierwszy raz jechałam wczoraj w samochodzie na lince:) Na szczęście prowadziła moja siostra, a ja spokojnie mogłam siedzieć popijając piwo na tylnym siedzeniu i zastanawiać się czy jak wujek mocniej zahamuje to czy siostra da radę nie wjechać mu w dupę. Wszystko skończyło się dobrze:)Przy okazji usłyszałam historię, która potwierdza, stereotyp źle prowadzących kobiet- (niestety sama do nich należę, ale nie jeżdżę). Historia jest taka: jakiejś lasce zepsuł się samochód, gdy wracała z pięknej wsi na CH., gdyż nie chciała wydawać pieniędzy na lawetę, zadzwoniła po koleżankę by ta ją ściągnęła- kobiet było łącznie 4- 2 w popsutym – 2 w tym który przyjachał/  Koleżanka przyjechała, zaczepiła linę i wyruszyły w drogę, wszystko super git, gdy nagla zjeżdżając z większego wzniesienia, zobaczyły, ze ów popsuty samochód je wyprzedza:) rozbiły oby dwa- bo tak trudno się domyślić, że jak się samochód holuje, to ktoś musi w nim zostać:) za kierownicą najlepiej:)

    Powstał kawałek, który zjednoczył, a przynajmniej miał (mam nadzieję, że zjednoczył) scenę hip-hopową w moim rodzinnym miasteczku.
    Nie jestem fanką tego stylu muzycznego, ale w jakimś sensie jestem fanką swojego miasta, dlatego udostępniam tutaj tekst, ze słuchu jednynie, dlatego są tutaj luki i pewnie złe słowa, bo moje ucho niektórych nie wyłapało, a niektóre zrozumiało pewnie źle- dla mnie ten tekst jest przygnębiający. nie wierzę w przeznaczenie pokoleń, ale czytając artykuły w prasie, necie, mówiące o tym, że moje pewnie będzie tym straconym, że moje jest tym, które nie potrafi się odnależć, które w zderzeniu oczekiwań z rzeczywistością ma odnieść porażkę i ją odnosi- ten tekst nie budzi we mnie nadziei- bo moje marzenia są niczym – i mogę jedynie marzyć, by się spełniły

    Hagen – Reforma [ Ft- Dafu, Sancho, Sarcast, Soul in The Box, Kowal, Kylo. Bit – Hagen

    Omijam teorie wywołujące progres,
    sam tutaj sukcesywnie tworzę tą historię,
    mozolnie,
    zapominając, gdzie posiałem problem,
    reflektuję wersy nakręcające krwiobieg,
    to złoty środek dla twoich przygaszonych powiek,
    by do celu dobiec lakonicznie łapiąc myśli,
    do gasnących marzeń, które w pękającej kliszy,
    czekają bez protestu aż jedno z nich się ziści.
    taki jesteś bystry a męczy cię ten wyścig.
    nie szukaj korzyści w każdym to tu iskrzy,
    brakuje tu solisty,(?????) jest logiczy,
    brakuje tu wydarzeń opartych na porażkach,
    kreujemy sztukę, w której życie idzie w zastaw,
    chwytając los za krtań,
    likwidujemy kłamstwa,
    uczymy się latać po permanentych upadkach,
    to zajawka, której nie ujrzysz na łopatkach


    Egzystencjalizm, reforma  stylu życia,
    człowiek epidemia wyłania się z ukrycia,
    z prochu powstałeś i w proch się obrócisz,
    niekiedy zaznasz tu(????) nieziemską katuszę,
    jednak jaki jesteś zawdzięczasz otoczeniu,
    napotkanym ludziom, marzeń swych spełnieniu.
    Pamiętaj dzieciak??????? że możesz być nikim,
    zobacz jesteś kimś, dołącz do elity.
    Kiedyś były czasy kompletnie zacofane,
    flashback się włączył,rozjebało wszystkie plany,
    jednak z czasem, podążaniem za nadzieją,
    wraz z twym wiekiem,
    niech to zrozumieją
    stworzysz swoje życie teraz na lepsze,
    tylko punktuję, nie mówię że pieprzę,
    po prostu life
    nadchodzą lepsze czasy, morze możliwości,
    usłyszcie te hałasy Tak


    Bieg czasu tworzy nową historię, którą jesteś ty,
    życie wcale nie jest takie proste,
    swiat tworzymy my ,
    stań z rzeczywistością twarzą w twarz, tu i teraz,
    dotknij nieba jeszcze wyżej, wyżej a wyżej

    nieeeee wyobrażam sobie, jak to jest życ bez marzeń, lęków, potyczek serc,
    wiem dobrze co z wami jest nie tak,
    zamknięte oczy na cały świat


    Nadchodzi ?????? zwycięstwo,
    ty  gnaj do przodu????,
    choćby droga była ciężką jak ta Froda do Mordoru,
    bestie,
    szepczą z boku???,
    jeśli obrałeś cel to to on(??) rzuciłby ci własną matkę pod nogi byś się potknął,
    czas odciąć strach, walcz!
    jutro już z tobą (???) na szczyt, mam za szczyt (zaszczyt???) tworzyć legendę jak Smith,
    gdy patrzę im w oczy z uśmiechem na gębie, wspinaj się ponad nich łamiąc za sobą szczeble,
    segment za segmentem,
    ból za szczęscię, łzy, bezdech,
    lekko zakrwaione ręce,
     te i inne kwesite łaczą się w sekwencje,
    tworzą doświadczenie, by to zrobiło z ciebie zwycięzcę,
    tyty on ona wszyscy my mimo błedów życia mamy dalej prawo żyć,
    nowy dzień, nowa szansa,
    świat otwiera drzwi,
    patrz znowu kim jesteś,
    ale nie wstydź się patrzeć w tył.


    Patrząc w tył, na to co było,
    niczym Tarrantino,
    historie z osiedla nie zginą,
    piszę ci w liście co kiedyś było chwilą,
    serce pęka, (???), co jest a co się marzyło,
    z właśną siłą jak kartel syjon, pod (?????) ulic w Polsce a nie wyjął(???????)
    ząb za ząb i wino,
    za to ,że nas nie przewiną, nie przewiną
    bo wiedzą, że to nasza miłość,
    trwaj wiecznie chwilo, dla nas,
    praca, wała (chwała???), hałas (?????????)
    Tobie dała się tym jarać,jarać,
    bywało ciężko, ale musiałem się starać,
    kiedy pisałem wersy to nie mogłem się poddawać
    za prawdę i hałas,
    za teksty i brawa, za serce ipada(???),
    ostatni wers, wiesz unieś go wyżej,jaki człowiek taka praca
    i w tę stronę dalej idę


    Zaczynam znów, zaczynam znów,
    ja nie mogę tak jak wy bez słów,
    za każdy świt, za każdą noc, za każdy pełen marzeń dzień,
    toast ten wznoszę na naszą cześć,


    Sprawdź to, właśnie tak ziom, zjednoczone miasto,


    Bieg czasu tworzy nową historię, którą jesteś ty,
    życie wcale nie jest takie proste,
    swiat tworzymy my ,
    stan z rzeczywistością twarzą w twarz, tu i teraz,
    dotknij nieba jeszcze wyżej, wyżej a wyżej


    To my, to życie, które czas w nas zabija,
    to my, to świat, patrz, patrz zdobywaj,
    ten blask, co w nas z krwią  płynie w żyłach,
    nie schylam się,
    by los mnie nigdy nie wydymał(wydyszał??),
    wszystkim tu rządzi czas, a nami rządzi instynkt,
    też chciał bym znaleźć jebany klucz do windy,
    z prostych przyczyn, nie szukam winnych,
    droga na skróty,hej nie jestem inny niż wszyscy,
    tak jak każdy chciałbym bez bólu istnienia,’
    doświadczyć nirvany, w objęciach prawdy, znaleźć się tam,
     tam, jak najwyżej


    czy możemy, czy możemy, czy możemy jeszcze wyżej


    tworzące (???) się bez składu ??? ziom mam chyba za sobą,
    klubu honor, cały czas tą samą drogą,
    bywało różnie, częściej jednak niefortunnie,
    decyzje, głupie czyny, dziś nie patrzę na nie dumnie,
    ziomy i kumple, mniej więcej tak to było,
    beztroskie życie wtedy, kiedy od chuja się piło,
    wszystkim się dzieliło, ciągle taka sama paka,
    teraz po latach bracia siedzą już w innych są tematach,
    już nie mam teraz kaca,
     odrzuciłem petycję,
    podpisałem umowę na pukładane życie,
    co dzień masz zawsze myśleć jak być zdala od kłopotów,
    wyróżniać dojrzałością wśród głupców i idiotów, i ty bądź gotów zmienic swój status, pokazuj siłę światuu, masz okazję to atakuj, życia swojego nie marnuj, nie chowaj głowy to piachu,
    chłopaku,
    chłopaku- masz okazję to bombarduj


    Bieg czasu tworzy nową historię, którą jesteś ty,
    życie wcale nie jest takie proste,
    swiat tworzymy my ,
    stań z rzeczywistością twarzą w twarz, tu i teraz,
    dotknij nieba jeszcze wyżej, wyżej a wyżej

    Gonitwa

    Brak komentarzy

    Goni mnie. Gdzie? w głowie mnie goni. Pięciopalczaste dłonie próbują chwycić się czegoś, jeszcze nienazwanego i zatrzymać w uchwycie. Pochwycić pomiędzy linie papilarne pomarszczonych, małpich dłoni coś określonego. Palce wyginają się w różne strony, dziesięć – każdy w innym kierunku. Ciało jest stateczne. Tylko w piersi coś gwałtownie podskakuje, próbuje się uwolnić, krzyknąć. Ciało boli, coś je w środku dusi. Niewypuszczony dym z papierosa. W głowie karuzela. Bez przystanków. Z ciągle otwartymi ustami, próbującymi coś nazwać, coś złapać i wypowiedzieć niczym eureka: mam!
    A tylko nieprzespane noce, światło lampy nieba, błyski fleszy- grzmoty kamiennych dłoni klakierów. Nieme,wszystko nieme. Za dużo wszystkiego.

    oddech…

    Dzieci często liczą kroki, liczbę stopni prowadzących w górę i w dół, kroki z przedszkola do domu, później ze szkoły do domu, krokami mierzy się szerokość i długość pomieszczeń, odległość od bramki do miejsca strzału, w pubach krokami odmierza się miejsce, z którego wszyscy bez wyjątku mają rzucać do tarczy…, kroki można też liczyć w drodze na śmierć- dead man walking
    I tak kroki liczy Bjork w „Tańcząc w ciemnościach” – śpiewnie od pierwszego do 107

    Scena
    piękne, roztańczone pożegnanie- odmierzone w krokach, jak w taktach, odmierzone w miejsach stawiania stóp, walcem, tip-topem, podskokiem….

    107 kroków jest do śmierci

    1 do zakochania

    15 kroków u Radioheadów do…?
    Przeczuwam jedynie znaczenie tych słów, mam go na końcu języka, zwija się jak ślina, już mam plunąć, ale tylko pryska. Zataczam koło- ciągle wracając do miejsca wyjścia- dochodzę prawie do połowy i coś mnie odcina, niezrozumiałe metafory – czysta łza?- albo zrozumiałe metafory w niezrozumiałym kontekście? znaczenie przeczuwalnie proste…
    15 kroków- a u mnie ciągle pierwszy level poznania
    które jest one step too far


    15 steps – Radiohead

    How come I end up where I started?
    How come I end up where I went wrong?
    Won’t take my eyes off the ball again
    You reel me out then you cut the string

    How come I end up where I started?
    How come I end up where I went wrong?
    I won’t take my eyes off the ball again
    First you reel me out and then you cut the string

    You used to be all right
    What happened?
    Did the cat get your tongue?
    Did your string come undone?

    One by one
    In procession
    It comes to us all
    It’s as soft as your pillow

    You used to be all right
    What happened?
    Et cetera, et cetera
    Fads for whatever
    Fifteen steps
    Then a sheer drop

    How come I end up where I started?
    How can I end up where I went wrong?
    Won’t take my eyes off the ball again
    You reel me out and you cut the string


    • RSS